PE PRZEPCHNĄŁ NA SIŁĘ NIEKORZYSTNY DLA POLSKICH PRZEWOŹNIKÓW PAKIET MOBILNOŚCI

PE PRZEPCHNĄŁ NA SIŁĘ NIEKORZYSTNY DLA POLSKICH PRZEWOŹNIKÓW PAKIET MOBILNOŚCI

Europarlament poparł w czwartek propozycje nowych przepisów w sprawie przewoźników drogowych. Sprawa dotyczy regulacji niekorzystnych dla Polski i krajów regionu, które zakładają m.in. objęcie przewoźników drogowych przepisami o delegowaniu pracowników. Po głosowaniu europoseł PiS Kosma Złotowski zapowiedział, że będzie skarga do TSUE w sprawie trybu głosowania nowych przepisów.

Polska, a także inne kraje naszego regionu, które sprzeciwiają się tym rozwiązaniom, wskazują na ich protekcjonistyczny charakter. Obawiają się, że uderzy to w ich przewoźników drogowych. Przyjęcie regulacji forsują natomiast kraje Zachodu, m.in. Francja.

Przyjęte przez PE propozycje będą teraz przedmiotem negocjacji z krajami członkowskimi UE i Komisją Europejską. Z tych rozmów ma wyłonić się ostateczny kształt przepisów.

Złotowski: Będzie skarga do TSUE

Dzisiejsze głosowanie „to niestety zła wiadomość. To rozwiązania, które dzielą europejski rynek transportu na wschód i zachód, na centrum i peryferia. Jest to rozwiązanie niekorzystne dla naszej części Europy” – powiedział Kosma Złotowski dziennikarzom.

„Parlament Europejski ze złamaniem własnego regulaminu i pod polityczną presją przyjął pakiet mobilności. (…) Będziemy z pewnością skarżyć tryb głosowania do Trybunału Sprawiedliwości UE” – powiedział Złotowski.

Europoseł przypomniał, że po przyjęciu propozycji powinny rozpocząć się negocjacje z Komisją Europejską i Radą UE nad ostatecznym kształtem nowych przepisów. „Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie” – powiedział, wyjaśniając, że do zakończenia obecnej kadencji PE zostało niewiele czasu.

W opinii Złotowskiego podczas głosowań poprawki były poddane pod głosowanie w sposób niezgodny z przepisami. Wyjaśnił, że chodziło o sposób ich grupowania w bloki.

Jednocześnie – jak przypomniał – wcześniej część propozycji została przez komisje transportu PE odrzucona. Dlatego, jak wskazał Złotowski, do czwartkowego głosowania nie powinno w ogóle dojść i było ono złamaniem przepisów. Stąd decyzja o zaskarżeniu trybu głosowań do TSUE.

Łukacijewska: Przepisy uderzają w rynek

Elżbieta Łukacijewska (PO) mówiła z kolei po głosowaniu: „Przeszły propozycje, które nie są dobre ani dla konsumenta, ani dla małych i średnich przedsiębiorstw, ani dla firm transportowych, nie tylko z Polski czy Europy Środkowo-Wschodniej, ale dla całej Unii Europejskiej. Uderzono w jednolity rynek, w swobody przepływu usług i towarów”.

Jak dodała, czasu na trylog, czyli negocjacje europarlamentu z Komisją Europejską i Radą UE nad ostatecznym kształtem nowych regulacji, zostało niewiele.

Łukacijewska wyjaśniła, że podjęta zostanie próba zaskarżenia sposobu procedowania do Trybunału Sprawiedliwości UE. „Oczywiście będziemy również skarżyć sposób procedowania na forum PE i zobaczymy, co będzie po trylogu. Mamy nadzieję, że do tych trylogów nie dojdzie i już następny Parlament będzie decydował o pakiecie mobilności” – wskazała.

Zaznaczyła, że prezydencja rumuńska, która reprezentuje w negocjacjach Radę UE, może stwierdzić, że jest za mało czasu na podjęcie dobrego, merytorycznego trylogu. „Na to też liczymy” – wskazała europosłanka PO.

Dlaczego Unia Europejska uderza w polskich przewoźników?

Jeśli nie można wygrać uczciwie z konkurencją na zasadach wolnego rynku, to Unia Europejska wprowadza przepisy, aby wyeliminować polskich przewoźników.  I wcale tu nie chodzi o troskę o kierowców, ale o to, że polskie firmy transportowe są nr 1 w Europie, a to zagraża niemieckim i francuskim interesom.

 

Na początku grudnia Polska przegrała batalię o warunki międzynarodowego transportu drogowego. Rada UE większością głosów przyjęła 3 grudnia br. przepisy niekorzystnedla przedsiębiorstw z państw peryferyjnych UE, w tym Polski. Chodzi o określenie czasu jazdy i odpoczynku kierowców, delegowania ich do innych państw, a także o kwestie kabotażu i zakładania firm transportowych.

Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych uznało, że unijne regulacje negatywnie odbijają się na działalności polskich firm transportowych.

Teraz okazuje się, że jest równie niekorzystny dla polskich przewoźników, a miejscami nawet jeszcze gorszy, jest projekt mandatu eurodeputowanych. Po jutrzejszym głosowaniu w komisji transportu, stanowisko ma być przyjęte jeszcze w styczniu na sesji całego Parlamentu Europejskiego. Następnie wynegocjowane zostanie ostateczne stanowisko między PE a Radą UE.

Zakaz odpoczynku w kabinie?

Projekt eurodeputowanych mówi o tym, że cały transport międzynarodowy ma podlegać rygorystycznym przepisom o delegowaniu. Z wyjątkiem transportu dwustronnego – w drodze do kraju docelowego i powrotnej, byłby dozwolony dodatkowy jeden załadunek lub rozładunek w innych państwach na trasie przejazdu. To oznacza konieczność objęcia kierowców płacą minimalną danego kraju, czyli dodatkowe koszty dla polskich firm.

Wyśrubowanym przepisom o delegowaniu ma podlegać także – kabotaż. Przepisy, które zaproponował niemiecki socjaldemokrata Ismail Ertug są bardziej restrykcyjne niż propozycja Rady UE z grudnia. Proponuje on ograniczyć okres kabotażu do trzech dni (obecne przepisy przewidują 7 dni).

 

Przypomnijmy:

Z danych zebranych przez GUS wynika, że polscy przewoźnicy w przewozach w Unii Europejskiej są numerem jeden, co bardzo zaboloało niemiecką i francuską konkurencję.

 

 

 

 

Autor:
zzz
Źródło:

pap/plportal.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *