EKOTERRORYŚCI Z PIS NISZCZĄ POLSKI PRZEMYSŁ FUTRZARSKI

EKOTERRORYŚCI Z PIS NISZCZĄ POLSKI PRZEMYSŁ FUTRZARSKI

Totalna bolszewicka ofensywa przeciwko polskim przedsiębiorcom wkroczyła nawet do Parlamentu Europejskiego. Ekoterroryści z PIS – polityczni idioci na usługach zagranicznej konkurencji niszczą wyłącznie typowe polskie branże. PIS będzie pierwszą partią po 1989 roku, na którą polscy przedsiębiorcy już nigdy nie zagłosują. Wygaszanie polskiego biznesu przerodziło się w orgię, na której ucztują ekoterroryści i innej maści antyglobaliści na czele z Jarosławem Kaczyńskim. Tylko w 2017 roku wygaszono około 150 tys. firm, przy czym 25% z nich zbankrutowała. Zniszczono polską branżę tytoniową, zlikwidowano polski cukier, polskie stocznie, a teraz ekoterroryści z PIS likwidują polską branżę futrzarską.

 

Kolejną polską branżę, którą rząd PIS wziął sobie na cel, jest przemysł futerkowy, zatrudniający około 60 tys. osób i trzeci pod względem obrotów w świecie. Wypracowane owoce kilku pokoleń Polaków wykończy rzekomo patriotyczny polski rząd.

„Niech futra przejdą do historii. Ta wystawa ma przysłużyć się bardzo ważnemu przedsięwzięciu. Chodzi o to, by cierpienia, cierpienia zwierząt, było na świecie mniej, dużo mniej niż dzisiaj. A cierpienia zwierząt futerkowych to jedne z najgorszych cierpień, jakie w ogóle mają miejsce. Dlatego ta wystawa i dlatego warto ją odwiedzić, i dlatego warto poprzeć tę ideę. Naprawdę, ludzie mogą żyć bez tego. Ludzie mogą żyć, nie korzystając z takich futer. I wreszcie, ludzie mogą być bardziej ludzcy! A jeśli chodzi o nas, o Polaków, to często mówi się o drodze na Zachód. To jest właśnie droga na zachód. Dziękuję bardzo” – przekonywał prezes PiS Jarosław Kaczyński w nagraniu wideo do uczestników konferencji na ten temat, zorganizowanej we wtorek w Parlamencie Europejskim w Brukseli.

Wystawę zorganizowali ekoterroryści z PiS (grupa Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy) – Ryszard Legutko, Zdzisław Krasnodębski, Zbigniew Kuźmiuk, Jadwiga Wiśniewska i Stanisław Ożóg – oraz litewski europoseł Waldemar Tomaszewski i inne ekoterrorystyczne organizacje pozarządowe działające na zlecenie zagranicznej konkurencji, jak Otwarte Klatki, Fur Free Alliance, Eurogroup for Animals.

Wyborcy, którzy w 2015 roku zagłosowali na Prawo i Sprawiedliwość, liczyli na to, że konserwatywna partia będzie wspierać polskich przedsiębiorców, a ograniczy nadzwyczajne przywileje zagranicznych korporacji. Stało się dokładnie odwrotnie. Polski rząd (PIS) wykańcza kolejne branże, w których Polacy osiągnęli sukces, a wzmacnia zagraniczne wielkie koncerny i przedsiębiorstwa państwowe, gdzie cyklicznie dochodzi gigantycznych przekrętów: KGHM, PKN ORLEN, PZU, SKOK – itd, lista jest bardzo długa.

 Bill Clinton, kiedy startował w wyborach prezydenckich, jego przewodnie hasło brzmiało: „po pierwsze gospodarka głupcze”. 

To jest właśnie to, czego politycy PIS nie ogarniają, bo to ekonomiczni analfabeci z ciasnym umysłem wczesnych komunistów.

PRZYPOMNIJMY:

Branża futrzarska jest w 98% polskiego kapitału. Generuje 60 tys. miejsc pracy i 2,5 mld rocznej wartości eksportu, 7 mld zł wartości środków trwałych, najwyższe na świecie standardy hodowli.

Skóry zwierząt futerkowych mogą stać się polskim hitem eksportowym. Już teraz trudno na świecie znaleźć zakątek, w którym kobiety nie chciałyby chodzić w futrach z norek z Polski. Rocznie nasz kraj eksportuje skóry o wartości 1,7 mld zł i zajmuje szóste miejsce na świecie.

Każda kobieta chciałaby chodzić w futrach z norek z Polski... Fot. Mark Cardy

Każda kobieta chciałaby chodzić w futrach z norek z Polski… Fot. Mark Cardy /Getty Images/Flash Press Media

Światowy rynek skórzwierząt futerkowych wygląda tak, że głownie handluje się nimi na aukcjach na kilku giełdach na świecie. Tak jest od czasu, gdy pierwsza licytacja skór odbyła się w Londynie w 1671 roku. Obecnie ponad 90 proc. światowej produkcji skór zwierząt futerkowych sprzedawanych jest na takich giełdach.

Największą z nich jest duńska Kopenhagen Fur, na której rocznie sprzedaje się ok. 30 mln skór. Na przykład w 2015 roku obrót tam był niebagatelny, bo wyniósł 1,47 mld euro. Aukcje na europejskich giełdach odbywają się kilka razy do roku – na 2018 rok giełda w Kopenhadze zapowiedziała pięć aukcji.

Druga największa z europejskich giełd działa w Finlandii. To SagaFurs w Helsinkach. Roczne obroty na niej stanowią około jednej trzeciej tego, co na giełdzie w Kopenhadze, a handluje się tam przeważnie skórami z lisów. Finlandia jest ich największym producentem w Europie.

Poza tym wielkie instytucje handlujące skórami działają w Ameryce – Kanadzie i USA. To North American Fur Auctions (NAFA) w Toronto, American Legend Auctions (ALC) w Seattle, oraz Fur Harvesters Auction (FHA) w Ontario w Kanadzie. Na tej ostatniej handluje się skórami dzikich zwierząt. Prócz nich ważna z punktu widzenia światowego handlu jest jeszcze giełda Sojuzpushnina w Moskwie. Polscy producenci skór sprzedają je głównie w Toronto oraz Kopenhadze i Helsinkach.

Jak taki handel wygląda?

Najpierw skóry dostarczane są w komis. Potem zajmują się nimi wykwalifikowani rzeczoznawcy i segregują je pod względem koloru, typu i płci zwierzęcia. Następnie mierzy się ich długość, oraz ocenia barwę i jakość barwy, wielkości, jakość owłosienia. Bliźniaczo podobne skóry łączone są w pęczki, czyli loty. Na kilka dni przed aukcją chętni do kupna kuśnierze mogą już takie loty oglądać i wybierają te, które będą chcieli nabyć. W końcu dochodzi do aukcji. Cena wywoławcza ustalana jest przez giełdę. Bywa, że o najpiękniejsze loty trwa zażarta licytacja pomiędzy kuśnierzami.

Hodowcy ze sobą konkurują, ale też współpracują, a giełdy starają się, żeby wyceny były przejrzyste. Dlatego dają dostęp do specjalistycznych informacji i wyników ekspertyz będących podstawami wyceny. Na Kopenhagen Fur stworzyło na przykład narzędzie pozwalające porównać własny produkt z ofertą konkurencji. Są tam informacje dotyczące całego procesuchowu i żywienia aż po sprzedaż. Na podstawie tych danych hodowcy mogą wyrobić sobie pogląd na temat tego, czemu cena oferowanych przez nich skór była wyższa lub niższa oraz co w procesie hodowli miało na to wpływ. Dzięki temu rozprzestrzeniają się dobre obyczaje hodowlane.

Od czego zależą ceny skór?

Od tego, czego pragną kobiety. Czyli od mody. A te trendy ustalane są na wielkich pokazach, jak na przykład Fashion Week w Mediolanie. Jeśli po wybiegach przespaceruje się dużo długonogich modelek w futrach, wiadomo, że jest szansa na zwyżki cen. Są lata, kiedy futra są bardziej modne, i takie, kiedy nie są na topie. Ale nie tylko moda ma znaczenie. Na ceny mają także wpływ prognozy pogody – np. to, czy meteorolodzy wieszczą długą i mroźną zimę. Wpływ mają też trendy w dekoracji mieszkań czy też w wyrobach dodatków – a nawet butów.

Wpływ na ceny ma też to, jak prowadzona jest hodowla. W tej sprawie samoregulacje środowiska hodowców i kuśnierzy idą wciąż coraz dalej. Międzynarodowe Stowarzyszenie Futrzarskie i domy aukcyjne posługują się znakiem OA, który świadczy o tym, że futro pochodzi z legalnej hodowli, objętej odpowiednimi przepisami sanitarnymi i dotyczącymi dobrego traktowania zwierząt. Od 2020 roku ma obowiązywać spełniający jeszcze bardziej wyśrubowane normy certyfikat WellFur. Polskie hodowle mają certyfikat OA.

Ceny rosną już ponad 20 lat

Światowa produkcja skór niemal nieprzerwanie rośnie od połowy lat 90. ubiegłego wieku, podobnie jak ceny. W latach 90. zeszłego stulecia produkcja skór z norek rzadko kiedy przekraczała 30 mln sztuk rocznie. W 2015 roku wyprodukowano ich już na świecie 85 mln. Średnie ceny za skórę z norki w latach 90. zeszłego stulecia kształtowały się jeszcze nawet poniżej 20 euro za sztukę. W drugiej połowie poprzedniej dekady zaczęły rosnąć, a po kryzysie odbiły zdecydowanie w górę, aż do ponad 70 euro za sztukę w 2013 roku.

Z tych trendów skorzystali także polscy producenci. Firma doradcza PwC obliczyła, że pomiędzy 2009 a 2013 rokiem liczba sprzedawanych skór z Polski zwiększyła się o 170 proc., a wartość sprzedaży o 760 proc., co oznacza, że średnia cenaza pojedynczą skórę wzrosła ponad trzykrotnie. Równocześnie w latach 2006-2016 produkcja skór norczych w Polsce wzrosła z ok. 2 mln do 8,5 mln, a więc ponad cztery razy. Skóry z polskich hodowli osiągają mniej więcej średnie europejskie ceny.

Pod względem wartości eksportu skór zwierząt futerkowych najwyższe miejsca zajmują Kanada, USA, Dania, Finlandia i Holandia. Na szóstym miejscu jest Polska. Nasz eksport stanowi ok. 5 proc. światowego obrotu. Według danych firmy doradczej PwC polskie gospodarstwa hodowlane przeznaczają na eksport 88 proc. skór zwierząt. Według innych danych jest to nawet 95 proc. W 2015 roku sprzedaż na eksport skór z Polski osiągnęła wartość 1,4 mld zł.

Największym światowym producentem skór zwierząt futerkowych, a zarazem ich największym importerem są Chiny. W Chinach produkcja skór stanowi prawie jedną czwartą światowej, za to kraj ten odpowiada za 60 proc. globalnego importu.

Znakomite perspektywy

Jakie są perspektywy dla polskiej branży hodowców norek i innych zwierząt futerkowych? Koniunktura światowa pokazuje, że znakomite.Od kilku lat Bank Zachodni WBK prowadzi ranking najbardziej perspektywicznych eksportowych polskich branż. W zeszłorocznym zestawieniu Eksportowe TOP50 branża hodowli zwierząt futerkowych znalazła się na trzecim miejscu zaraz za branżą produkcji mebli oraz przetworów ze zbóż, mąki i mleka.

„Z takimi wynikami i świetnymi prognozami branża futrzarska i skórzana mogą stać się kolejną polską wizytówką eksportową” – uzasadnili swój wybór ekonomiści banku w raporcie. Dodać trzeba, że to możliwe, o ile w Polsce nie zostanie wprowadzony zakaz hodowli zwierząt futerkowych.

 

video:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *